poniedziałek, 13 lutego 2012

Certyfikat TELC- warto?

Zrobiłam sobie dłuższą przerwę od pisania postów, ale teraz postaram się wrócić ze zdwojoną siłą. 
Dzisiaj poruszę temat, który od kilku dni zaprząta moje myśli:

Czy warto starać się o certyfikat językowy?

W przeszłości jakoś szczególnie nie zastanawiałam się nad zdaniem jakiegokolwiek egzaminu językowego w celu otrzymania certyfikatu. Może przez chwilę rozważałam zdanie FCE, ale potem uznałam, że szkoda mi wydać tak dużą kwotę pieniędzy.


Zupełnie przypadkiem w ubiegłym tygodniu natknęłam się na stronę językową i uświadomiłam sobie, że jednym z języków jaki możemy wybrać przy dawaniu egzaminu TELC, jest CZESKI ! Oprócz niego możemy zdecydować się także na angielski, niemiecki, hiszpański, francuski, włoski, turecki, rosyjski, portugalski, arabski. 
Oczywiście jeśli chodzi o czeski, to oferta nie jest aż tak szeroka, jak np. w przypadku niemieckiego, ale z ciekawości zapoznałam się z testem modelowym na jedynym oferowanym poziomie B1. Postanowiłam go sobie nawet wydrukować i w wolnym czasie rozwiązać. Przyznam, ze moje zdziwienie było niemałe, kiedy okazało się, że nie mam najmniejszych problemów z rozwiązaniem większości zadań- teraz pytanie: czy test jest prosty czy mój czeski już całkiem dobry ;) ?

Egzamin  podzielony jest części:
1.Pisemną- zawiera zarówno zadania na uzupełnianie tekstu, polecenia przyporządkowania tytułów, pytania testowe do tekstu, ćwiczenia nawiązujące do nagrań, które są odtwarzane. Nie zabraknie tam także części, gdzie będziemy musieli napisać coś bardziej formalnego np. list w ważnej dla nas sprawie.
2.Ustną- zadania przypominające ustną część egzaminu maturalnego, tzw. rozmowy sterowane na określone tematy.
Ogólnie egzamin telc „reklamuje się” jako egzamin sprawdzający praktyczne umiejętności użytkowników języka obcego np. list, który mamy napisać dotyczy np. chęci wynajęcia mieszkania; przykładowe zadania oparte są np. o ogłoszenia z jakimi możemy spotkać się w lokalnej prasie. Poziomy telc są zgodne z przyjętym opisem biegłości językowej określonym przez Radę Europy. Plusem jest to, że egzaminy w poszczególnych językach są porównywalne.

Najistotniejszym aspektem jest chyba fakt, że egzamin ten jest uznawany w całej Unii Europejskiej przez instytucje rządowe oraz w Polsce przez  Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej zgodnie z Rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 26 maja 2003 r. w sprawie przeprowadzania postępowania kwalifikacyjnego w służbie cywilnej Dz.U. nr.96 certyfikaty językowe telc (poziomy B1 i B2 dla 8 języków) są oficjalnie uznawane przez administrację Rzeczpospolitej Polskiej jako potwierdzenie znajomości języka.

Nie będę wgłębiać się w to ile punktów możemy uzyskać z każdej części i jakie są progi procentowe przy zdawaniu. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie www.telc.net.

Biorąc pod uwagę koszt takiego egzaminu na poziomie B1 (oczywiście cena zależy od ilości zdających osób, ale nie przekracza 400zł) myślę, że zdecyduję się zdać go w przyszłym roku- na ten rok już się raczej nie załapię J. Myślę, że taki certyfikat mógłby mi się przydać podczas szukania pracy z językiem czeskim. 

Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że u nas nadal panuje dziwne przekonanie, że dopiero certyfikat świadczy o znajomości języka na danym poziomie, choć jak wiadomo mówi on jedynie w „jakimś tam” stopniu o naszej znajomości języka w momencie zdawania go. Ja podjęłabym się zdania go z czystej ciekawości i dla własnej satysfakcji, co z tego ostatecznie wyjdzie? Zobaczymy….

A Wy macie może jakieś doświadczenia ze zdawaniem egzaminów z języków? Ktoś może planuje zdobycie jakiegoś certyfikatu w przyszłości? Chętnie poczytam jakie macie na ten temat zdanie J

15 komentarzy:

  1. Dla mnie też jest to przykre, że dopiero jakiś papierek potwierdza naszą znajomość. Dla mnie nauka jedynie pod taki egzamin to trochę taka mechaniczna znajomość języka. Bo uczymy sie konkretnych sytuacji itp.

    Moim zdaniem powinniśmy sie uczyć języka dla siebie, a jeżeli jest nam potrzebny, bądź czujemy taką potrzebę, możemy zapisać się na egzamin, bądź podszkolić się w tym kierunku.

    Nie wyobrażam sobie jednak nauki jedynie pod egzamin.

    W każdym razie ja planuję kiedyś tam zdać CAE. Nie mam zamiaru iść na FCE i potem CAE, bo szkoda kasy, wolę zdać raz a dobrze, dlatego mi się nie śpieszy. Jak poczuję się gotowa to zapiszę się na egzamin ;) A co do innych języków to nie wiem. Na razie się uczę, jak okaże się, że będę potrzebowała danych języków to pewnie zdam certyfikaty dla świętego spokoju - chociażby dlatego, że chcę być pilotem wycieczek i muszę mieć egzaminy, żeby mieć język wpisany w licencję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy tego nie rozumiałam, przecież weryfikacja tego czy ktoś faktycznie zna język na takim poziomie, który jest wymagany do danej pracy nie jest wcale taka trudna...

      Może kiedyś też zdecyduję się na CAE.
      Co do licencji na pilota wycieczek to także się nad tym zastanawiałam i właśnie telc by mi się do tego przydał.

      Usuń
  2. Ja muszę przyznać, że jestem "certyfikatowym entuzjastą" - uczę się dla certyfikatu i jest on dla mnie swojego rodzaju "dopełnieniem" i "uwieńczeniem" językowej drogi:P

    Co do TELC - nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że jest ważny tylko 2 lata. Dla mnie to go "skreśla", bo tak, wiem, że język nieużywany jest zapomniany i że jak raz się nauczę to niekoniecznie "na zawsze", ale jednak dwa lata ważności to dla mnie zdecydowanie za mało i już;)

    Kilka lat temu zdawałam FCE i po pierwsze, wcale nie powiedziałabym, że to "nic", bo raz dostałam pracę m.in. dzięki temu, że mam potwierdzoną znajomość języka na jakimśtam poziomie, a dwa że do tej pory się nim "legitymuję" (podkreślam tylko, że wciaż się uczę i teraz mój poziom jest wyższy) i nigdy nie spotkałam się z negatywną reakcją.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie na taki komentarz czekałam :). Chciałam poznać opinię osoby, która jest na TAK w przypadku zdawania egzaminów. TELC jest ważny bezterminowo, te 2 lata dotyczą TOEFL'a, ale tam to jest oczywiste- w końcu ten egzamin traktowany jest jako niezbędny przy podejmowaniu studiów za granicą.
      Właśnie też uważam, że w CV "nie zaszkodzi" mi wpisany certyfikat z czeskiego ;)

      Usuń
  3. Nigdy nie myślałam nawet o zdobywaniu certyfikatów, ale teraz, kiedy położyłam nacisk na naukę języków, będę musiała wziąć to pod uwagę. Ot, choćby dlatego, że w wielu miejscach pracy wymagają "znajomości języka popartej zaświadczeniami/dyplomami/certyfikatami" (o czym zresztą wspominasz). Zgadzam się, że wymaganie "papierka" jest nieco niedorzeczne - łatwo przecież zweryfikować znajomość języka u danego kandydata. Tym bardziej, że zdobyty X lat wcześniej dokument o niczym nie świadczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas niektórych zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne na wstępie mówią, że proszą o posiadanie przy sobie teczki z kserem dokumentów potwierdzających ukończone studia, historię pracy i właśnie certyfikaty czy inne dokumenty poświadczające znajomość języka. Czasami mam wrażenie, że moja praca nad językami dla niektórych nic nie znaczą, bo skoro nie mam certyfikatu, to nie znam języka.

      Całkowicie zgadzam się z Twoim komentarzem, smutna rzeczywistość....

      Usuń
  4. Ja w maju chce napisac CAE. Sam dla siebie, no i w razie 'w' jakby potem ktos sie pytal o papierek :P
    A w blizej nieokreslonej przyszlosci chcialbym jeszcze zrobic certyfikat z niemieckiego, rowniez dla samego siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo w takim razie podzielisz się z nami wrażeniami po egzaminie.

      Usuń
    2. Jasne :P
      A na razie przydala by mi sie zacheta do czytania nudnych lektur. Wczoraj z ledwoscia skonczylem Hamleta :P

      Usuń
  5. Kilka razy przeprowadzałam na życzenie klienta rozmowy kwalifikacyjne w języku niemieckim z wybranymi kandydatami i zauważyłam jedną tendencję: ci, którzy posiadali certyfikaty byli milej widzianymi kandydatami, mieli bardziej usystematyzowaną znajomość języka (tzn. szeroka znajomość słownictwa z różnych tematów - oczywiście na danym poziomie certyfikatu - oraz dobra znajomość gramatyki. Do tego nie wypisywali różnych głupot w życiorysach typu "bardzo dobra znajomość języka poparta dwuletnią pracą w Niemczech", a chłopcze ledwo skleci zdanie w czasie przeszłym.
    Jestem gorącą zwolenniczką certyfikatów od poziomu B1-B2. Wiąże się to dla niektórych z niemałymi kosztami i może nie są na każdą kieszeń, ale jednak potwierdzają znajomość języka zgodnie z międzynarodowymi standardami, szczególnie przy ubieganiu się o pracę u zagranicznego pracodawcy. Certyfikat zdobyty X lat temu to niekoniecznie minus - podczas rozmowy można zawsze dodać, że na poziomie B2 było się już X lat temu, a teraz przygotowywujemy się do kolejnego certyfikatu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ahoj!

    zamierzam przystąpić do egz z czeskiego na poziomie B2. Uczę się jednak w trybie indywidualnym i nie mam materiałów poglądowych. Na stronie TELCa jest jedynie przykładowy test B1. Czy macie może jakieś materiały na wyższe stopnie wtajemniczenia? Pisałam do Telca ale jakoś nie spieszą się z odp. Byłabym bardzo wdzięczna za jakieś info.

    Może najlepiej mailowo: zserem@gmail.com

    Pzdr,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Hej Gdzie można najlepiej zdawać egzamin z czeskiego???bo ode mnie wymagają....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na stronie TELC możesz sprawdzić centra egzaminacyjne. Napisz do nich czy będą robili egz. z czeskiego (nie wszystkie robią, ale na stronie każdego centrum sprawdzisz języki).

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń