Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze zagląda, bo postaram się od przyszłego tygodnia regularnie dodawać wpisy. W następnym poście napiszę, co robiłam w ostatnim czasie, a dzisiaj chciałabym poruszyć temat, który zapewne interesuje większość osób, które prowadzą, bądź czytają blogi językowe.
Mam oczywiście na myśli sposoby na opanowanie języka obcego. Tematyka dotycząca szybkiego czytania, lepszego zapamiętywania, map myśli itp. nie są mi obce od wielu lat. Książki o tej tematyce stanowią dużą część mojej biblioteczki (postaram się w najbliższym czasie wrzucić zdjęcie mojej kolekcji). Wśród nich znajduje się także kilka książek, które stricte dotyczą metod nauki języków obcych. Na początek wybrałam przedstawione poniżej cztery i w najbliższym czasie postaram się zamieścić ich recenzje.
Jak dotąd najlepsze wrażenie pozostawiła po sobie najmłodsza z nich czyli „Jak szybko opanować język obcy” Anny Szyszkowskiej-Butryn. Książka od samego początku przykuła moją uwagę w Internecie, ze względu na ciekawą grafikę znajdującą się na okładce. Pomimo wcześniejszych, niezbyt przyjemnych doświadczeń z tego typu książkami, podeszłam do niej z ogromnym entuzjazmem. Zarówno opis jak i spis treści wydały mi się na tyle interesujące, że przystąpiłam do czytania pomimo innych obowiązków.
Książka składa się z czterech części.
Pierwsza pod tytułem „Sekrety procesu uczenia się” rozpoczyna się ogólnym opisem przeszkód, jakie na swojej drodze napotykają wszyscy, którzy chcą opanować dowolny język obcy.
Następnie autorka przechodzi do praktycznych rad związanych z tym, jak rozbudzić oraz utrzymać motywację. Przedstawia także techniki organizacji pracy- świetna rzecz dla osób, które dopiero zaczynają naukę języka, ale także i dla tych, którzy nie są zadowoleni ze swojej „językowej rutyny” i nie wiedzą co zrobić i jak zorganizować swoją naukę, żeby widzieć rezultaty swojej pracy.
Lektura trzeciego rozdziału pierwszej części przyniosła wiele zmian w moim sposobie postrzegania siebie i mojej nauki. Nie przesadzę, jeżeli powiem, że nastąpił wtedy przełom w całym moim myśleniu o nauce języków obcych. W tej części książki znajduje się TEST OKREŚLAJĄCY TYP INTELIGENCJI. Na początku chciałam go ominąć i przejść do dalszej lektury książki, ale coś mnie podkusiło, żeby jednak poświęcić chwilę czasu i odpowiedzieć na te pytania. Składa się on z 147 pytań, za każde otrzymujemy jeden punkt. Jednak po zrobieniu testu zabawa dopiero się zaczyna. Każde pytanie należy do innej grupy, dlatego zostaje nam później jeszcze podliczenie punktów dla każdej z nich i podaniu procentowego udziału w całości. Po dobrych kilkudziesięciu minutach pracy, w końcu otrzymałam wynik.
Przyznam, że mnie bardzo zaskoczył, ale jak się później okazało, w swojej przeszłości intuicyjnie korzystałam z metod, które pasują do mojego typu inteligencji. Jak się okazało dominują u mnie głównie trzy typy:
-intrapersonalna
-matematyczno-logiczna
-duchowa
Zwykle przy opisywaniu sposobów szybkiej nauki wspomina się o kanałach percepcji świata: wzrokowiec, słuchowiec, kinestetyk i dotykowiec (o których autorka wspomina później), natomiast nie spotkałam się nigdy z tak szczegółowym opisem typów inteligencji i ich wpływu na naukę języka. Jeśli chodzi o mój wynik, to o ile typ intrapersonalny i duchowy mnie aż tak nie zdziwił, o tyle ten matematyczno-logiczny tak. Wiedziałam, że mam takie zdolności, ale nigdy nie pomyślałabym, że mają one także wpływ na moją naukę języka ! Dopiero po przeczytaniu szczegółowych opisów każdego typu, wszystko okazało się jasne- TO NIE PRZYPADEK, ŻE LUBIĘ GRAMATYKĘ ! To typowa cecha osób o tym typie inteligencji ! Zawsze czułam się z tym dziwnie, nieco „oldschool’owo”, bo przecież NIKT NIE LUBI GRAMATYKI- przynajmniej tak uważałam. Popularność zdobywają metody nauki, w których stawia się tylko na mówienie, a hasła zero gramatyki kuszą zewsząd. Na pierwszych zajęciach z czeskiego także usłyszałam głos grupy- OBY JAK NAJMNIEJ GRAMATYKI i wiedziałam, że mój głos nie ma szans. Nawet bym nie podejrzewała, że porządkowanie notatek, miejsca pracy czy wyszukiwanie słów kluczy to także element mojego typu inteligencji. Lektura tego rozdziału dała mi dużo do myślenia oraz jednocześnie podsunęła nowe pomysły na „naukę w zgodzie ze sobą”. Podsunęłam także ten test mojemu chłopakowi, który otrzymał całkowicie inny wynik z dwoma dominującymi typami i także przyznał, że uczył się korzystając nieświadomie po części z obu sposobów.
Na zakończenie pierwszej części autorka proponuje nam określić to, jak się będziemy uczyli: kiedy, gdzie, w jakich warunkach – np. gdzie będziemy siedzieć, z kim chcemy się uczyć itp. To także chciałam ominąć i przejść dalej, ale po chwili zdałam sobie sprawę, że to co robię i jak się uczę , troszkę odbiega od tego ,jak to w rzeczywistości robię. Odpowiedziałam sobie np. że chciałabym się uczyć przy świetle dziennym w niezbyt nagrzanym pokoju- hmmm ciekawe tylko dlaczego zwykle uczę się wieczorem przy sztucznym oświetleniu i ogrzewaniu na full……
Druga część to „Skuteczne strategie nauki”, gdzie autorka podsuwa nam 51 POMYSŁÓW na naukę słówek, sposoby na gramatykę, techniki usprawniające rozumienie ze słuchu, polepszające czytanie w obcym języku czy zabawne ćwiczenia polepszające wymowę. Podkreśliłam pomysłów, ponieważ o wiele bardziej podoba mi się to słowo od powszechnie używanego słowa metoda, na które już jestem uczulona. Mam wrażenie, że z wielu stron jesteśmy ostatnio bombardowani METODAMI, a ich autorzy podkreślają, że są one JEDYNĄ drogą do opanowania języka. Tutaj mamy pomysły- jeśli jeden Ci się nie podoba, zobacz następny. Na dodatek przy każdym znajdziemy piktogram, przy którym typie inteligencji może on się najlepiej sprawdzić.
Wcześniej korzystałam z kilku wymienionych sposobów np. fiszek, które wymienione zostały na samym początku, ale poznałam także wiele sposobów na to jak zmodyfikować niektóre z nich. Napiszę o nich osobny post, ale tutaj wspomnę o jednym z pomysłów na usprawnienie wymowy, o którym przeczytałam i jestem w nim zakochana po uszy.
Jest to ćwiczenie polegające na wypowiedzeniu największej liczby słów, bądź dla bardziej zaawansowanych-zdań w obcym języku, w ciągu minuty. Wydawałoby się banalne, ale jednak po chwili okazuje się, że mamy pustkę w głowie. Przyznam, że najbardziej lubię to ćwiczenie, kiedy jestem w weekend w Poznaniu i z samego rana przemierzam trasę z dworca PKP do szkoły. Zwykle o tej godzinie nie ma jeszcze zbyt wielu ludzi na ulicach, dlatego mogę sobie na to pozwolić ;)- także jeśli ktoś z was zobaczy idącą i gadającą do siebie dziewczynę w stolicy Wielkopolski, to zapewne będę ja !
Trzecia część to opis różnych znanych metod, przedstawiony krótko w ramach ciekawostki. Znajdziemy tam także historie znanych poliglotów i opis stosowanych przez nich sztuczek- lektura doskonała, kiedy mamy chwilę zwątpienia.
Część czwarta przygotowana z myślą o leniwcach, czyli gotowe szablony do wykorzystania przy nauce wymienionymi wcześniej sposobami. Możemy kserować sobie do woli i wypełniać słówkami w wybranym języku.
Uważam, że jest to najciekawsza z dostępnych na rynku pozycji. Dużo treści, mało charakterystycznego dla takich książek „lania wody”. Widać, że autorka ma pojęcie, o czym pisze i przede wszystkim niczego nam nie narzuca. Nie wydaje poleceń typu 20 słówek, dwa razy dziennie o 16.00 i 19.00, tylko pokazuje jak wykorzystać naturalne predyspozycje przy poznawaniu języka. Myślę, że każdy znajdzie chociaż jeden sposób, który przypadnie mu do gustu. Jeśli ktoś chce wydać pieniądze i zainwestować w książkę tego typu to serdecznie polecam tę pozycję na początek . Jak dla mnie 5+ .
Troszkę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że ta recenzja pomożę komuś podjąć decyzję o zakupie, badź wypożyczeniu tej książki.
Czy może ktoś z was widział, słyszał bądź ma już tę książkę? Jakie jest wasze zdanie na jej temat? Jakie macie doświadczenia z tego typu książkami?

