Jakiś czas temu Natalie z bloga Language Sport umieściła post pod tytułem "Propozycja". Zaciekawiona postanowiłam sprawdzić na czym miałaby polegać owa propozycja. Kiedy tylko zauważyłam załączony obrazek na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Natalie w swoim poście informowała, że jakiś czas temu zakupiła dwa duże opakowania fiszek "Słownictwo 4 i 5". Niestety nauka słówek przy pomocy fiszek całkowicie jej nie odpowiada i z miłą chęcią się ich pozbędzie w zamian za dwie książki w języku polskim.
Po przeczytaniu tego posta stwierdziłam, że Natalie chyba spadła mi z nieba, bo już od jakiegoś czasu planowałam porządną powtórkę z angielskiego, ponieważ mój poziom B2/C1 już po dość długiej przerwie znacznie się obniżył :(. Z racji tego, że gramatykę nadal całkiem dobrze pamiętam, a moją udręką są słówka, które powoli zaczynają mi się ulatniać z pamięci, stwierdziłam, że napiszę do Natalie w tej sprawie.
Po krótkiej wymianie maili i uzgodnieniu szczegółów, wysłałam swoja przesyłkę. Po kilku dniach do moich drzwi zapukał listonosz z dwiema paczkami. W taki oto sposób stałam się posiadaczką tych oto fiszek:
O tym,że jest to moja ulubiona metoda nauki słownictwa już nie będę powtarzać ;), dlatego jestem bardzo zadowolona, że nadarzyła mi się taka okazja. W ramach mojej powtórki z angielskiego postanowiłam przerobić oba poziomy w wakacje.
Jeśli uda mi się zrobić to wcześniej, zaopatrzę się także w 3 i 6 część z tej serii. Dodatkowo postaram się szybko powtórzyć fiszki z mojego "magicznego kartonu po butach" ;).
Za mną już okolo 100 fiszek z czwartego pudełka.
W czasie nauki zrodził się w mojej głowie pomysł zrobienia w przyszłości certyfikatu FCE lub najlepszym przypadku CAE, ale nad tym muszę się jeszcze poważniej zastanowić.
Z tego miejsca dziękuję Natalie za udaną wymiankę i mam nadzieję, że książki przypadły Ci do gustu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiszki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 22 maja 2012
wtorek, 6 marca 2012
Fiszki "Słownictwo 1 język rosyjski" wydawnictwo Cztery Głowy
Witam wszystkich po dłuższej przerwie. Ostatnio trochę zaniedbałam bloga, ale na szczęście nie wiąże się to z zaniedbaniem nauki języków J.Powracam do Was z tematem, który może zainteresować osoby, których największą bolączką jest nauka słówek.
Czytelnicy mojego bloga pewnie już od dawna wiedzą, że jestem zdecydowaną zwolenniczką korzystania z fiszek przy nauce języka obcego. Szczególnie zawsze podkreślam skuteczność tych, które zrobiliśmy sami. Jeśli chodzi o moje fiszki z czeskiego, od początku byłam poniekąd „zmuszona” robić je samodzielnie, ponieważ na naszym rynku nie są dostępne kartoniki ze słownictwem w tym języku. Tak samo wygląda sytuacja z językiem słowackim. W obu przypadkach słownictwo, które umieszczam na fiszkach wybieram sama i zajmuje mi to naprawdę sporo czasu. No i właśnie w tym tkwi największy problem. O ile osoba, która uczy się systematycznie jednego/dwóch języków i jako dodatkową pomoc wykorzystuje własnoręcznie robione kartoniki, jest w stanie z sukcesem stosować tę metodę; o tyle ktoś, kto uczy się większej ilości języków, raczej nie zdoła wytrwać w systematyczności.
Aktualnie systematycznie uczę się czeskiego i słowackiego (o tym drugim wspomnę w następnej notce) oraz staram się uzupełnić wolny czas o pogłębianie wiedzy z rosyjskiego i angielskiego. Gdybym chciała stosować jedynie własne fiszki, to moja doba musiałaby trwać przynajmniej o kilka godzin dłużej. Poza tym nie wiem, czy po tygodniu ciągłego wypisywania fiszek miałabym jeszcze kiedykolwiek ochotę powrócić do tej metody.
Lekarstwem na moje bolączki okazały się fiszki Słownictwo 1 z języka rosyjskiego, które otrzymałam od Wydawnictwa Cztery Głowy na początku stycznia w celu zrecenzowania. Początkowo byłam do nich nastawiona sceptycznie. Miałam już sporą kolekcję fiszek do języka angielskiego, które zakupiłam jakieś 7 lat temu i uczyłam się z nich przez krótki czas, a potem wylądowały w kartonie po butach i zamieszkały gdzieś na dnie szafki w moim rodzinnym domu. Posiadałam także dwa małe kartoniki z czasownikami z rosyjskiego, podzieliły jednak los fiszek do angielskiego.
Jak się jednak okazało, moje znudzenie gotowymi fiszkami wynikało z mojej winy. W mojej kolekcji znajdowały się małe pudełka zawierające po 100 kartoników. Zabierając się za naukę uznawałam, że „tak małą” liczbę słów powinnam opanować w dzień, może dwa. Byłam wtedy o wiele młodsza, niezbyt zaznajomiona z metodami skutecznej nauki języków obcych i naukę słówek z fiszek traktowałam podobnie jak naukę listy słówek na sprawdzian, z tą różnicą, że tutaj była ona „pocięta”. Z takim podejściem już po tygodniu nie pamiętałam 90% „nauczonych” słówek i mój entuzjazm zmalał do zera, a fiszki zostały rzucone w kąt.
Do nauki słówek powróciłam, po zakupie książki „Naucz się uczyć”, do której dodany był Memobox, który zmienił moje podejście i uświadomił mi, jak bardzo ważne są regularne powtórki. Gdybym już na początku swojej przygody z fiszkami zakupiła duży zestaw fiszek, do którego dodawany jest zawsze Memobox, a nie mały, to pewnie moja nauka zakończyłaby się inaczej.
Dopiero niedawno zrozumiałam, że niesłusznie obwiniałam gotowe fiszki za swoją porażkę ! To ja źle z nich korzystałam. Teraz wygląda to zupełnie inaczej.
Seria „Słownictwo” z języka rosyjskiego składa się z dwóch zestawów kartoników, które zawierają słownictwo na poziomie A1 oraz A2. Każde pudełko to 1100 kartoników, co daje łącznie 2400 haseł w pudełku Słownictwo 1. Do każdego zestawu dołączony jest Memobox oraz bardzo przydatne etui na fiszki, które chcemy zabrać ze sobą. W jednym z postów dotyczącym fiszek wspominałam, że do tego celu używam etui na wizytówki, ale niestety na dłuższą metę sposób ten się nie sprawdził- jedno etui miało ostre krawędzie, przez co porysowało mi brzydko fiszki L a to niewybaczalne; drugie etui nie było przygotowane na to, że będzie musiało pomieścić taką ilość fiszek, przez co się brzydko rozciągnęło.
Jeśli chodzi o same kartoniki, to znajdziemy tam słownictwo z wielu kategorii dot. życia codziennego np. charakter, czas, rodzina, uczucia, rośliny, wygląd, podróże, pogoda, higiena itd. Zasada jest prosta- możemy uczyć się kategorii w dowolnej kolejności, jednak zalecane jest, aby słówek w obrębie kategorii uczyć się po kolei. W pudełku znajdziemy przydatne przekładki, dzięki czemu możemy rozdzielić kategorie tematyczne.
Jeśli chodzi o moje odczucia, to jestem tym pudełkiem zachwycona. Wybieram interesującą mnie w danej chwili kategorię, sięgam po 20, maksymalnie 25 kartoników i staram się ich nauczyć podczas jednej sesji. Nie robię tego codziennie, ale staram się w miarę regularnie 3 razy w tygodniu. Ogromnym plusem jest fakt, że słownictwo zostało dobrane przez profesjonalistów, więc odpada nam problem nauki zbędnego na początek słownictwa, co niestety mi sie zdarza w przypadku języka czeskiego, kiedy tworzę fiszki na podstawie jakiegoś tekstu. Dzięki temu, że nie muszę sama ich wypisywać oraz szukać słownictwa, mogę uczyć się rosyjskiego regularnie, nawet wtedy gdy nie mam zbyt wiele czasu. Jeśli interesuje nas kto pracował nad fiszkami w danym języku, możemy to bez problemu sprawdzić na stronie www.fiszki.pl . Uważam, że zakup takiego pudełka ze słownictwem jest świetnym pomysłem w przypadku osób, które dopiero rozpoczynają naukę języka i w zasadzie nie wiedzą od czego zacząć, dla osób uczących się języka na kursie i potrzebują wspomagacza, dla wszystkich, którzy lubią naukę słówek z fiszek, ale po prostu nie mają czasu tworzyć ich samemu. Wszystkie tytuły dostaniemy bez problemu na stronie wydawnictwa www.fiszki.pl, Empik’u, księgarniach językowych czy na stronach internetowych.
Wybór wśród języków jest naprawdę duży, seria Słownictwo dostępna jest na różnych poziomach i obejmuje języki takie jak: angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, włoski, rosyjski. Szczególnie ciekawym pomysłem wydaje mi się być seria Starter, gdzie znajdziemy język portugalski, szwedzki, norweski, japoński, hiszpański, angielski, francuski, włoski, niemiecki. Poza wymienionymi seriami znajdziemy też pudełka ze słownictwem do matury, czasownikami nieregularnymi, idiomami, kolokacjami, przysłowiami itd. Przyznaję, że moim cichym marzeniem jest zestaw z kartonikami do języka czeskiego i/lub słowackiego, ale pogodziłam się już chyba z faktem, że na ten moment pozostanie to tylko niespełnionym życzeniem.
Pozytywne doświadczenie z fiszkami do rosyjskiego poskutkowało tym, że podczas ostatniej wizyty u rodziców odnalazłam moje „pudełko z fiszkami” (te z angielskiego tutaj jeszcze w starej szacie graficznej i już w większości niedostępne) i zamierzam włączyć je do mojej językowej rutyny.
Mogę także wspomnieć, ze podczas wczorajszej wizyty we wrocławskiej Muffiniarni usłyszałam rozmowę ludzi siedzących przy sąsiednim stoliku, która dotyczyła wycieczki do Portugalii. Bardzo miło się zaskoczyłam, kiedy już wychodząc, zauważyłam na stoliku Starter z portugalskiego J.
A wy jakie macie doświadczenia z gotowymi zestawami fiszek? Uważacie, ze to dobra inwestycja? A może właśnie przymierzacie się do zakupu?
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Fiszki-Jak to u mnie wygląda cz.2
Swój poprzedni post poświęciłam opisaniu metody jaką jest nauka słówek za pomocą fiszek. W dzisiejszym poście chciałabym dokładniej opisać swoją „rutynę fiszkową”.
Zwykle słownictwo, które umieszczam na kartonikach to słówka, które pojawiły się na ostatniej lekcji czeskiego w szkole językowej. Wypisuję je sobie wszystkie z tekstu na czystą kartkę A4. Słówka uzupełniam później innymi z danej tematyki, których po prostu zabrakło w tekście np. ostatnio wypisywałam wszystkie nazwy owoców i warzyw po czesku, a słownictwo z Edgarda nie wyczerpywało tematu, dlatego z pomocą słownika i rozmówek uzupełniłam je o nazwy różnych odmian orzechów, rodzaje sałat i owoców morza- czyli to co uwielbiam najbardziej ;) ( mam wrażenie, że będą mi bardziej potrzebne niż słowo pietruszka) . Na przepisywanie słówek na kartkę wykorzystuję zwykle wolne chwile, np. przerwy pomiędzy zajęciami, czas spędzany w pociągu- ostatnio było to aż 16 godzin :O !, chwilę kiedy oglądam coś w telewizji ( w końcu mam telewizor :D). Zwykle wtedy nie muszę zbytnio skupiać swojej uwagi, dlatego wypisywanie słówek jest idealnym dodatkiem.
Kiedy już uznam, że ilość słów jaka znalazła się na kartce jest wystarczająca, zaczynam przepisywać je na fiszki in blanco. Zajmuje mi to naprawdę niewiele czasu, słucham wtedy czeskiego radia i automatycznie przepisuję każde wyrażenie, czasem dodaję pod słówko jakieś zdanie z tekstu itp.
Po kilku godzinach od zrobienia fiszek przeglądam je pobieżnie i na kupkę odkładam kartoniki, z którymi miałam problem. Do segregowania fiszek przydaje się pudełko memobox z wydawnictwa Cztery Glowy, które dodane było do książki Naucz się uczyć- Sebastiana Leitnera, którą ostatnio kupiłam całkowicie przypadkiem, nie był to planowany zakup i jak na razie nie chcę się za bardzo wypowiadać na temat samej książki. Pudełko jest ok, chociaż wiem, że można je spokojnie wykonać samemu i nie ma sensu wydawać pieniędzy specjalnie na nie. Minusem jednak jest to, że jest ono z kartonu co oznacza, że nie jest mobilne (na pewno nie odważyłabym się go wrzucić do swojej torebki, bo zostałoby przez nią pochłonięte ;) ). Kiedy chcę większą ilość fiszek zabrać ze sobą np. gdy jadę do rodziców na weekend, to wykorzystuję do tego celu pudełko po tabletkach z magnezem :D- całkiem dobrze się sprawdza. Wiem, że dostępne są plastikowe pudełka na fiszki, ale jak na razie szkoda mi wydawać na nie pieniędzy, kiedy na liście życzeń czeka kilka książek.
Pudełko memobox podzielone jest na 5 przegródek, także zapamiętane fiszki po przeglądnięciu przeskakują na następny poziom, a reszta pozostaje w 1 przegródce. Po kilku dniach w ramach powtórki przeglądam fiszki po raz kolejny i te, z którymi nie miałam problemu awansują do kolejnej przegródki, a słówka niezapamiętane wracają do 1. Staram się dosyć szybko uporać z każdą partią materiału, ponieważ nie ukrywam, że fiszek jest dużo i gdybym sobie odpuściła, to ilość kartoników przerosłaby mnie. Raz na jakiś czas robię sobie duuuży kubek pysznej kawy i siadam do fiszek, które przerobiłam już jakiś czas temu. Jeśli okaże się, że jakiegoś słówka nie pamiętam, pomimo tylu powtórek, to po prostu włączam je do partii, którą aktualnie przerabiam J.
Zawsze staram się mieć przy sobie kilka kartoników w torebce (do transportu super sprawdza się etui na wizytówki, ja swoje kupiłam za jakieś 4 zł w Tesco, drugie dostałam w jakimś konkursie jako gadżet reklamowy) i te 20 kartoników spokojnie przeglądam sobie w tramwaju, w kolejce do lekarza, w samochodzie ( wtedy kiedy nie muszę kierować of course ;) ) bądź przed zajęciami, kiedy mam chwilę czasu.
Mam nadzieję, że do końca roku odważę się już korzystać z gotowych talii, bo jest to szybsze i wygodniejsze, jednak dopóki ta metoda mi się nie znudzi i mam na nią czas, to nadal będę ja praktykować J.
środa, 30 listopada 2011
Fiszki- Jak to u mnie wygląda cz.1

Z fiszkami pierwszy raz spotkałam się już dobre kilka lat temu. Wybór gotowych fiszek był wtedy dosyć ograniczony, w porównaniu z tym co teraz możemy spotkać w księgarniach. Pamiętam, że idea nauki słówek z malutkich karteczek zawładnęła moim sercem i umysłem J tak bardzo, że zrobiłam „napad” na likwidowaną w tym czasie księgarnię na wrocławskim rynku. Kupiłam wtedy około 12 opakowań fiszek z podstawowym słownictwem, z różnych działów. Za każde opakowanie zapłaciłam 2,5 zł, dlatego szkoda było nie skorzystać z takiej okazji. Pani przy kasie w księgarni śmiała się wtedy, że pewnie szykuje mi się jakiś wyjazd za granicę skoro tak zaopatruję się w materiały ;).
Niestety mój zapał do nauki słówek z fiszek był niezbyt duży i wylądowały one w kartonie pod butach na szafie (ha trzeba je stamtąd wydostać!). Później interesowałam się fiszkami do innych języków, ale głupio mi było kupować kolejne pudełka, skoro doskonale wiedziałam, że z poprzednich wcale nie korzystałam L.
Kupiłam sobie małe pudełko ze 100 najważniejszymi wyrażeniami na maturę ustną z Wydawnictwa Cztery Głowy i byłam bardzo zadowolona. Uważam, że to świetne rozwiązanie dla maturzystów- wszystkie przydatne zwroty w jednym miejscu. Pewnie gdybym nie zaczęła się uczyć 2 dni przed samą maturą, to w mojej głowie pozostałoby trochę więcej, ale i tak udało mi się uzyskać 100% z matury ustnej.
Kolejny kontakt z fiszkami miałam już na studiach, kiedy to zdecydowałam się uczyć języka rosyjskiego. Kupiłam dwa pudełka: Czas teraźniejszy i Rząd czasownika. Byłam z nich bardzo zadowolona, w wolnym czasie przeglądałam sobie po kilka karteczek i do tej pory wiele z tego pamiętam. Gdybym dysponowała większymi funduszami to kupiłabym sobie pewnie większe pudełko ze Słownictwem 1 i 2, ale to może w przyszłym roku ;).
Przełom jednak nastąpił kiedy zaczęłam się uczyć czeskiego. Niestety żadne wydawnictwo w swojej ofercie nie posiada fiszek ze słówkami w języku czeskim, dlatego musiałam zacząć je robić sama. Początkowo chciałam sama wycinać kartoniki z bloku technicznego, ale nie było to w ogóle opłacalne. Za dużo zachodu z wycinaniem kartoników, wychodziły mi krzywo, z jednego bloku uzyskiwałam ich za mało, aby pomieścić tam wszystkie słówka z lekcji. Postanowiłam, więc kupić sobie gotowe czyste kartoniki i idealnym rozwiązaniem okazał się pakiet 500 sztuk, który nabyłam za jakieś 14 zł. No i zaczęła się zabawa ! W krótkim czasie zapełniłam mnóstwo kartoników ze słówkami, co napawało mnie strachem. Górka fiszek coraz bardziej rosła, a ja bałam się przystąpić do powtórek, bo wydawało mi się, że to niemożliwe, żebym pamiętała te wszystkie słówka. Kiedy jednak zdecydowałam się przeglądnąć fiszki, okazało się, że z jakiś 200 zostało do powtórki tylko 20 niezapamiętanych! Nie spodziewałam się, że aż tyle pamiętam! Jak się potem okazało sekret tkwił właśnie w tym, że wykonywałam je sama, a nie przeglądałam gotowe zestawy.
Tę metodę będę nadal stosować w najbliższym czasie, w przyszłości jednak postaram się zacząć korzystać z programów typu Anki i Byki, talie już mam pościągane, także czekają ;).
Na razie fiszki będę robić samodzielnie, ponieważ chcę ćwiczyć pisownię, te wszystkie haczki, kroużki i inne czarki, które są zmorą wszystkich uczących się czeskiego. Kiedy już poczuję się swobodnie z czeskim, to na bank odstąpię od ręcznego wykonywania fiszek, żeby nie zasypać pokoju zapisanymi kartonikami i nie zginąć pod ich nawałem ;).
Ciekawa jestem czy w przyszłości pojawią się fiszki do czeskiego, z wydawnictwa Cztery Głowy bądź Edgard. Oczywiście byłabym pierwsza w kolejce po nie, gdyby tylko zawitały do księgarni.
Bardzo lubię tę metodę nauki słówek i serdecznie ją wszystkim polecam. Sama w najbliższym czasie sięgnę po gotowe fiszki/ bądź zrobię je sama do innych języków, których się uczę- angielskiego, rosyjskiego, hiszpańskiego, niemieckiego i jeśli się wreszcie odważę, do włoskiego.
Co wy sądzicie o fiszkach? Lubicie uczyć się z kartoników? Może macie jakieś wskazówki dla innych?
Subskrybuj:
Posty (Atom)








