Czym właściwie są Klejki?
Są to naklejki niedużego formatu zawierające słówka opisujące przedmioty z naszego najbliższego otoczenia w języku, którego się uczymy.
Pomysł z założenia jest bardzo ciekawy- umieszczamy naklejki na przedmiotach codziennego użytku i przy korzystaniu z nich i spoglądaniu na naklejkę uczymy się słówek. Po tygodniu nauki sprawdzamy postępy, podpisując przedmioty w dołączonej książeczce. Jeżeli słówko pamiętamy i bezbłędnie podpisaliśmy rysunek- odklejamy naklejkę i zostawiamy jedynie te, z którymi nadal mamy problem. Po tygodniu czynność powtarzamy, aż do momentu kiedy pozbędziemy się wszystkich klejek.
Jak to się przedstawia u mnie?
Klejki zakupiłam już ponad rok temu, kiedy intensywnie uczyłam się języka rosyjskiego. Podczas jednej z wizyt w Empiku zobaczyłam je na półce i uznałam, że może to być element, który urozmaici moją naukę słówek z rosyjskiego. Kosztowały około 12zł, więc zaryzykowałam.
Niestety w praktyce wyszło z tym troszkę inaczej. Wynajmowałam wtedy z chłopakiem pokój w mieszkaniu studenckim, gdzie ilość mebli ograniczona była do minimum. Nie mogłam także liczyć na wyrozumiałość współlokatorów, także obklejanie mebli/przedmiotów poza naszym pokojem nie wchodziło w grę. Pudełko z klejkami z języka rosyjskiego liczy sobie 96 naklejek, więc uznałam za bezsensowne użycie zaledwie kilku do obklejenia przedmiotów znajdujących się tylko w naszym pokoju, a klejki miały poczekać na lepsze czasy.
Na szczęście nie mieszkam już w tamtym miejscu i jestem teraz „na swoim” , więc nie muszę nikogo pytać o zgodę na przyklejanie naklejek ;). Z racji tego, że po roku przerwy powracam ostro do nauki rosyjskiego postanowiłam na nowo zapoznać się z klejkami. Jedyny problem jaki zaistniał to to, że Klejki mi się gdzieś zapodziały ! W czasie przeprowadzki wcisnęłam je gdzieś głęboko, więc odnalezienie ich zajęło mi trochę czasu. Na szczęście odnalazły się schowane pod słownikami i rozmówkami J. Z racji tego, że już je mam, pomyślałam, że to dobry moment na to, żeby ich użyć.
Pamiętam, że w podobny sposób podstawowych słówek uczyła się moja koleżanka, która musiała nadrobić zaległości z niemieckiego tylko, że robiła sama takie klejki z karteczek samoprzylepnych. Znajoma mi studentka filologii angielskiej proponowała mi kiedyś przyklejanie słówek na lustro i przyglądanie się im m.in. podczas mycia zębów. Ja chyba jednak wolę gotowe naklejki od karteczek samoprzylepnych, które potem nie wyglądają zbyt estetycznie, wyginają się i odklejają. Dodatkowym plusem jest to, że klejki nie zostawiają śladów po kleju i można je bez problemu odkleić.
Wiem, że Klejki dostępne są w kilku językach: hiszpańskim, niemieckim, angielskim, włoskim, francuskim i japońskim- szczególnie ciekawa jestem jak sprawdzają się te japońskie :D.
Zobaczymy czy klejki przypadną mi do gustu czy jednak pozostanę jedynie przy fiszkach.
Czy ktoś z was posiada już może klejki? A może robicie je sami? Co sądzicie o takim sposobie urozmaicania nauki?
P.S. W następnym poście postaram się zebrać i pokazać Wam moje wszystkie materiały do rosyjskiego J.

