Kapryśne lato juz
prawie za nami, jesień- moja ulubiona pora roku zbliża się już wielki krokami .
Studenci na szczęście mogą się jeszcze nacieszyć miesiącem wakacji. Mój wrzesień zapowiada się bardzo "pracowicie", dlatego mam nadzieję, że nie przeżyję powakacyjnego szoku, kiedy rozpocznę zajęcia na obu kierunkach. Dla mnie to już trzeci start na uczelni, ale przejmuję się tym równie bardzo, jak zapewne większość z Was.
Dzisiejszy post dotyczyć będzie tematu, który zapewne zaprząta głowę wielu przyszłym i aktualnym studentkom, czyli tego, co kupić, aby ułatwić sobie organizację nauki i pracy w roku akademickim. Postaram się w skrócie przedstawić to,z czego sama korzystam i potrzebuję na uczelni. Przez ostatnie dwa lata "nielicealnej" nauki opracowałam swój system i myślę, ze powinien się on sprawdzić także i teraz.
Jeśli chodzi o organizację i sporządzanie notatek na filologii, to do tego zakupiłam na allegro najzwyklejsze kołobruliony formatu A4, posiadające 100 kartek i marginesy w 4 kolorach. Na ten semestr zaopatrzyłam się w dwie sztuki (czerwony i żółty) i mam nadzieję, ze wystarczą mi na ten czas. Każdy z zeszytów kosztował 9,99zł , co uważam za świetną cenę, w porównaniu do tego ile musimy zwykle zapłacić za produkt tego typu. Zamówienie składałam na spółkę z przyjaciółką, przez co zapłaciłam tylko połowę kosztów wysyłki :).
Notatki planuję sporządzać przez cały tydzień w zeszycie, po czym w weekend wyrywać je i wpinać do segregatora. W tym celu zakupiłam dwa segregatory, także w kolorze czerwonym i żółtym :). Segregatory mają format A4, szerokość 20 mm i zaopatrzone są w 4 "ringi" co ja cenię sobie najbardziej. Za obie sztuki zapłaciłam niecałe 10 złotych. Gdyby zabrakło mi miejsca w obu segregatorach, posiadam także jeden awaryjny, który nabyłam już jakiś czas temu z myślą o materiałach do języków. Zauroczył mnie przede wszystkim pięknym motywem owoców.
Naukę na drugim kierunku postanowiłam zorganizować sobie w trochę inny sposób. Na politologię zaopatrzyłam się w zeszyt w moim ulubionym w ostatnim czasie formacie czyli B5, który posiada 160 stron i kolorowe marginesy do 5 przedmiotów. W tym przypadku nie będę przenosić notatek do segregatora, więc wszystkie notatki będę mieć w jednym miejscu. Taki sposób sprawdził mi się o wiele lepiej w przypadku nauki w trybie weekendowym, dlatego nadal zamierzam go praktykować.
Jako wzrokowiec
nie mogę sobie wyobrazić robienia notatek ani pracy z tekstami bez użycia
zakreślaczy czy naklejek indeksujących. Dla niektórych takie „kolorowe gadżety“
są zbędne, ja natomiast kocham barwne notatki i samo posiadanie takich „narzędzi“
sprawia, że chętniej siadam do nauki.
Dodatkowo kupiłam mały piórnik na kilka długopisów, żeby w końcu wszystko nie "walało" mi się po torebce i było w jednym miejscu. Wykorzystując także wyprzedaże artykułów szkolnych nabyłam kilka teczek na gumkę w różnych rozmiarach na wszelkie kserówki i inne materiały.
Kolejny
niezbędnik to kalendarz akademicki. Swoją naukę organizuję przy użyciu dwóch
kalendarzy- jeden „domowy“, który leży zawsze na biurku przy którym pracuję;
drugi „mobilny“ noszę przy sobie w torebce. Kalendarz z firmy Oxford
spodobał mi się już jakiś czas temu w Empiku, niestety cena 34zł początkowo odwiodła mnie od zamiaru kupna. Na
moje szczęście jakieś dwa tygodnie temu można było zakupić te kalendarze w
Biedronce za całe 19 złotych ! W taki oto sposób stałam się posiadaczką wersji
różowej.
Przez cały
poprzedni rok akademicki zabierałam ze sobą na zajęcia dwa termosy- jeden
większy z herbatą i drugi mniejszy z kawą. Niestety na dłuższą metę
zabieranie ze sobą takiego ciężaru (nawet dwa puste metalowe termosy jednak
swoje ważą) staje się męczące. Na szczęście ostatnio wpadłam na pomysł, aby
kupić sobie butelkę z filtrem, dzięki czemu będę mogła zabierać ją pustą i
napełniać dopiero po dotarciu na uczelnię. Dodatkowym plusem jest to, że nie
będę musiała już kupować butelkowanej wody mineralnej, co w jakimś stopniu
odciąży mój budżet ;).
Ostatnia rzecz,
bez której nie wyobrażam sobie życia to ....... POJEMNA TOREBKA J. Podobno kobiety dzielą się na
zwolenniczki butów i zwolenniczki torebek. Ja zdecydowanie zaliczam się do tych
drugich.
Wiele czasu
spędziłam na poszukiwaniu swojego „Świętego Grala“ czyli torebki, która będzie
mi odpowiadała zarówno pod kątem wizualnym, będzie praktyczna i pojemna. Na ten
moment posiadam kilka torebek, które spełniają te warunki.
Wydaje mi się, że napisałam już o wszystkich moim studenckich niezbędnikach. Myślę, że Wasze wyglądają podobnie i nie pominęłam niczego ważnego. Bardzo chętnie poczytam o tym co Wy zakupiliście do tego celu i w jaki sposób organizujecie swoją naukę i notatki. Wszelkie wskazówki mile widziane !





